stycznia 25, 2013

"Krótkie, krótkie naraz.."

"Krótkie, krótkie naraz.. - piękne dłuugie!"
 
 
 
Moja przygoda z przedłużaniem, zaczeła się jaaakieś 6 lat temu - czyli w 2 klasie gimnazjum.
Miałam piękne naturalne włosy (jeszcze rok i byłyby) do pasa, ale było mi mało.
Chciałam za wszelką cenę miec jeszcze dłuższe, takie siegające dupy, piękne czarne lśniace włosy.. 
(jaram sie takimi po dzień dzisiejszy - mmm, coś pięknego!)
 
 
 
Ale powracajac do tematu: chciałam, a ponieważ jestem nauczona miec to czego chcę i cieżko znoszę
porażki w tej kwestii, więc pochytałam kontakty i poszłam je przedłużyc.
 
 
 ..kontynuując:
 
 
Pierwsze przedłużanie jak rozumiecie odbyło się, bo miałam taaką zachciankę.
Metoda na keratynie, zgrzewarka, pojedyńcze pasemka, mozolna praca i te sprawy.
(poniżej przykładowe obrazki sciągniete specjalnie z internetu)
 
 

 
 
 ..kontynuując:
  
Wychodząc od Kaśki, wiedziałam że spotkam się z nią jeszcze nie raz, bo wtedy już byłam
 pewna, ze na tym moja przygoda z włosami się nie skończy.. ;-)
piękno, uzależnia!
 
 
Jakieś przeszło pół roku później, kiedy widząc sie z Kasią (misja: kolczyk w języku :D)
rozpatrywałam kolejne ewentualne spotkanie, tym razem aby zmienic mnie w blondynkę.
Gdyby nie jej dar przekonywania, nie odważyłabym się w sumie, bo każdy mi odradzał.
 
"Daria,  blond nie będzie Ci pasował, wejz przestań".
 
Ale nie przestałaam i nadszedł czas gdy miałam nałożyłony pierwszy raz rozjaśniacz.
Miałam 'piękne', oczojebne rudo-żółto-neonowe włosy (uroki rozjaśniaania tydzień po farbowaniu na czarny)
 i w tamtym strasznym momencie, miałam do wyboru:
albo się poddaję - wysyłam mamę do sklepu po farbę i wracam do ciemnego tym samym nie 
rozświetlając tego neonu na głowie, albo podołam wyzwaniu i spróboję.
 
 iii.. wysłałam jednak mamę do sklepu.. ale po rozjasniacz. 
Stwierdziłam coś na zasadzie: "Nie ma ,że boli - ma bolec i chuj"
bo zawsze chciałam miec ten cholerny blond, a nic się samo nie zrobi!
Ludzie, starłam się w tym czasie nigdzie za dnia nie wychodzic jeśli nie było potrzeby.
Pojawiałam sie wieczorem między ludzmi kiedy nie było widac mej żarówy,
jednak drażyłam dalej z dnia na dzień, by osiagnac wymarzony efekt i dałam radę, ale moje włosy nie
wytrwały, przynajmniej od połowy w doł, czyli jakaś 1/3 długości.
Efekt ostateczny, piękne blond.. ale krótkie blond włosy [..]
 
 
..kontynuując:
 
 
[..] KRÓTKIE BLOND  - więc właśnie, gdy uzyskałam tę platynę musiałam działac dalej.
Włosy już nie były piękne i długie - czyli musiałam obowiazkowo przedłużyc [!]
 
Dowiedziałam się co gdzie jak i po ile. Zamówiłam pierwszy raz włosy z allegro CLIP ON.
Naturalne, blond kolor 613, długośc na początek, 47-50cm.. (nie pamiętaam ilości taśm) ale tą radosc, podniecenie, to że nie potrafiłam się nacieszyc gdy przyszły - pamiętam doskonale jakby to było wczoraj.
 
 
przykładowe zdjęcia z internetu: 
 
  Tak mniej więcej wyglądały moje włosy przed i po.
Biegałam po mieszkaniu i jarałam się jakbym conajmniej wygrała w totka.
Mialam ochotę iśc wszędzie i trzepac na prawo i lewo tymi kudłami.
Dobrze, że ochłonęłam, bo prawdopodobnie odpadłyby mi albo
ewentualnie wyczesałabym wszystkie w pierwszy dzień haha
 
 
 ..kontynuując poraz setny już:
 
 
Mijały lata.. a ja wraz z kolorem włosów zmieniałam też CLIP ON'y 
..czyli gęstości, długości dopinek i rozmiary mocowanie i utrwalanie spineczek.
Nabierałam jednocześnie doświadczenia, w przedłużaniu, jakości, ilości co i jak. 
Syntetyczne, naturalne, mieszaane, farbowanie ich, kręcenie, mycie, obcinanie,
prostowanie, palenie, niszczenie, topienie, a potem ich regenerowanie..
czyli wszystko co zwiazane z dopinkami nie jest mi obce.
 



 
 
 
 
Polecam się na przyszłosc wszystkim w tym temacie, hah ;*
Tym samym, miłego wszystkim życzę!
 
 
 


 
"Chłopcy wolą blondynki, faceci - w dupie mają kolor włosów"
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz