stycznia 28, 2013

"Mam ochotę.."

  
"Mam ochotę.. wymienic wszystko na nowe, siebie też.."
 
 
 
Rzygam już codziennością.
Miejscem gdzie mieszkam, ludźmi.. tym co było, sobą.
 
 
 


 Chciałabym zaczac od nowa, z nowymi ludzmi, z nowym wyglądem.

Bez opinii, bez przeszłosci jaka za soba ciągnę.. co sparwia, że lepszej nie czuję
aby nadchodziła. Kurwa mac, naprawdę.. rzygam tym dalej niż widzę..
Na myśl o tym, że zyję tak poprostu.. bez kurwa kontretnego zajebanego w dupe celu.
 To jest straszne, bo nie wiem gdzie sie wsadzic, a najchetniej poszłabym się zakopac.
 
 






Mam ochotę wymienic jego, siebie i życie na lepszy model.
Pierdolic to dziecko, to mieszkanie.. to wygadywaanie, to toskyczne wszystko.
Zniknąc, zapomniec.. udawac kogos innego, w końcu byc szczęśliwa jak kiedyś!
Jak jeszcze w sumie.. niedawno, kiedy miałam wszystko w dupie, głeboko.
 
 
 
 
 
 
 
 
"I czasem sobie marzę, by byc kims innym. Urodzic sie w innym miejscu.
Życ z innymi ludzmi. Byc dla innych, kochac innych i plakac przez
wartych tego naprawdę ludzi. Nie przeżyc tego co przezyłam.
Nie doświadczyc tego co doswiadczyłam. Nie płakac i tęsknic przez takie
ścierwa, które tak naprawdę maja to w dupie - zawsze mieli, ogólnie rzecz biorąc.."
 
Więc tak myślę.. chyba wyjadę, bo to najsensowniejsze, ze wszystkich wyjsc.
Nic i nikt mnie tu nie trzymie, raczej.
 
 
 
 
 
 
Miłego wieczoru życzę i aby któraś z was, choc raz na jakiś czas..
 usłyszała ten magiczny zwrot "Dobrze, ze jestes" ;-)
 
 
"Nie wiem czego chcę.. - nie wiem tez czego bym nie chciała"

stycznia 26, 2013

"Pa pa pa pa.."

 
"Pa pa pa pa.. paznokietki i ich kolory" ♥
 
 
Czesc, czołem i pazurem!
Żeby nie było tylko o włosach na mym blogu.. to napiszę  pozwolę sobie
trochę o paznokciach nabazgrac, a dokładnie kolorach jakimi lubię,
nie lubię, chcę, najszęściej i dlaczego maluję.. =)
 
 
♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
 
 
Ogólnie obgryzam strasznie paznokcie, a kiedyś to już w ogole..
taki miałam chory nawyk, a one tym samym były okropne, albo w sumie.. 
nie wiem czy to co miałam można by nazwac "byciem paznokcia" :D haha
 
 
Apropo obgryzania - dziś z niewiadomych przyczyn (podejrzeważ, że z nudy, ale
to tylko podejrzenia) obgryzłam najdłuższego paznokcia! 
 
Więc proszę, strzelcie mnie ktoś w pysk - mocno, nawet bardzo.




zdj.1


PS: Kiedyś były dostępne w sklepach takie jakieś
"Gorzkie pazurki" czy coś w ten deseń.. jak  sama
nazwa wskazuje, gorzkie skurwysyństwo to było..
ale na mnie i tak niepodziałało :D
Dalej obgryzam, jednak staram sie cały czas nad
tym zapanowac. Ciężko, b.cieżko mi to idzie..



Okej, bez rozczulania, więc:
od iks czasu stosuję taką odżywkę. (zdj.1
Osiem w jednym z Evelaajn.
Nie pamiętam już jednak i niestety ceny, ale przeszło
dyszkę jakoś to sie ceniło, max 15pln.

Fajna sprawa.. wypróbojcie! ;-)



 
 
 



♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥  


  A teraz podpunkt tęcza!
Czyli kolory, na jakie, dlaczego lubię i maluję paznokcie.



Jako pierwsze na mej liście, są kolory żywe na paznokciach bez zbędnych wzorów.
Najlepiej w odcieniaach różu, pomarańczu, koralu i czerwieni. (zdj.2)
 
zdj.2
 
 

         * Czerwone paznokcie - to klasyk. Nigdy się nie znudzą ani mnie ani Światu.
        * Neonowe - podobają mi się tylko przy opalonych dłoniach - piękny kontrast.
   * Różowe - kobiecy kolor, przyciagający uwagę zarówno tak jak czerwony.
      * Koralowe - stonowany dziewczęcy kolor, pasujący ogólnie do wszystkiego.


 
♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
 
 
 Z kolorów żywych i przykłuwających uwagę, podobają mi się też te poniżej (zdj.3)
Jednak, czuję się w nich jak pajac. Jakoś, kurczę.. nie pasują do mnie chyba.
Chociaż, czasem mam takie dzikie kopy.. zazwyczaj kiedy chodzę w balerinkach,
to maluje paznokcie na taki sam kolor, czyli na jakiś mocny turkus etc.
(Jestem pedantką i wszystko musi do siebie idealnie pasowac! Co do najmniejszego gówna.)
 
 
zdj.3
 
 
 * Brazowe, szare, czarne i wgl ciemne paznokcie - trochę postarzają dłonie, tak u mnie zaobserwowałam bynajmniej :o  dziwne, ale kurde.. nadawaja takiego "pazura".
* Cytrynowe i słoneczne lakiery żółciaki - z daleka przykłuwają uwagę i wygladaja conajmniej pstrokato, ale cos w sobie mają co kusi je nosic od czasu do czasu.
* Turkusy, błękity i granaty - są oryginalne i chętnie noszone, czaasem lubię je miec.
 * Zielonkawe i miętowe - nigdy jakoś nie zauroczyły mnie te kolory.. na paznokciach.


 
♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
 
 

No i najbezpieczniejsze kombinacje na paznokciach, które nigdy mi się nie obrzydzą.
To naturalne kolory lakierów. Krem, beż i wszystkie takie bezpieczne kolory..  (zdj.4 i 5)
 
 
zdj.4
 
 
 
zdj.5
 
 
 
 * jasny brąz, beż, krem, piaskowy, capuccino i wszystkie naturalne
kolory lakierów: są najbezpieczniejsze. Pasuja do wszystkiego i wszędzie.
Najbardziej neutralne, dlaatego lubię jeee, a nawet uwielbiam.. ;-)
 
 
 
 ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
 
 
 
Osobiście nie przepadam zbytnio za lakierami brokatowymi i metalicznymi, ale w tych 'złotych metalach' się zakochałam! ♥

 


* Więc czy któraś z was, wie może jaki to lakier?! Chodzi o firmę i numer, w ogole szczegóły.
coś pięknego! ♥
Tym baardziej, że ostatnio mam manię na tłe złotych dodatków.. zupełnie jak kiedyś.
 
 
 
Będę wdzęczna za każdą wskazówkę!
KISS FOR GIRLS ! ;*
 
 
 
 
 
 "O pewnej znajomosci, która trwa choc nie jest pewna swojej przyszlosci.. lecz pozwala mi pisac teksty o miłosci, prawie tak intensywne jak kolor jej paznokci"


stycznia 25, 2013

"Krótkie, krótkie naraz.."

"Krótkie, krótkie naraz.. - piękne dłuugie!"
 
 
 
Moja przygoda z przedłużaniem, zaczeła się jaaakieś 6 lat temu - czyli w 2 klasie gimnazjum.
Miałam piękne naturalne włosy (jeszcze rok i byłyby) do pasa, ale było mi mało.
Chciałam za wszelką cenę miec jeszcze dłuższe, takie siegające dupy, piękne czarne lśniace włosy.. 
(jaram sie takimi po dzień dzisiejszy - mmm, coś pięknego!)
 
 
 
Ale powracajac do tematu: chciałam, a ponieważ jestem nauczona miec to czego chcę i cieżko znoszę
porażki w tej kwestii, więc pochytałam kontakty i poszłam je przedłużyc.
 
 
 ..kontynuując:
 
 
Pierwsze przedłużanie jak rozumiecie odbyło się, bo miałam taaką zachciankę.
Metoda na keratynie, zgrzewarka, pojedyńcze pasemka, mozolna praca i te sprawy.
(poniżej przykładowe obrazki sciągniete specjalnie z internetu)
 
 

 
 
 ..kontynuując:
  
Wychodząc od Kaśki, wiedziałam że spotkam się z nią jeszcze nie raz, bo wtedy już byłam
 pewna, ze na tym moja przygoda z włosami się nie skończy.. ;-)
piękno, uzależnia!
 
 
Jakieś przeszło pół roku później, kiedy widząc sie z Kasią (misja: kolczyk w języku :D)
rozpatrywałam kolejne ewentualne spotkanie, tym razem aby zmienic mnie w blondynkę.
Gdyby nie jej dar przekonywania, nie odważyłabym się w sumie, bo każdy mi odradzał.
 
"Daria,  blond nie będzie Ci pasował, wejz przestań".
 
Ale nie przestałaam i nadszedł czas gdy miałam nałożyłony pierwszy raz rozjaśniacz.
Miałam 'piękne', oczojebne rudo-żółto-neonowe włosy (uroki rozjaśniaania tydzień po farbowaniu na czarny)
 i w tamtym strasznym momencie, miałam do wyboru:
albo się poddaję - wysyłam mamę do sklepu po farbę i wracam do ciemnego tym samym nie 
rozświetlając tego neonu na głowie, albo podołam wyzwaniu i spróboję.
 
 iii.. wysłałam jednak mamę do sklepu.. ale po rozjasniacz. 
Stwierdziłam coś na zasadzie: "Nie ma ,że boli - ma bolec i chuj"
bo zawsze chciałam miec ten cholerny blond, a nic się samo nie zrobi!
Ludzie, starłam się w tym czasie nigdzie za dnia nie wychodzic jeśli nie było potrzeby.
Pojawiałam sie wieczorem między ludzmi kiedy nie było widac mej żarówy,
jednak drażyłam dalej z dnia na dzień, by osiagnac wymarzony efekt i dałam radę, ale moje włosy nie
wytrwały, przynajmniej od połowy w doł, czyli jakaś 1/3 długości.
Efekt ostateczny, piękne blond.. ale krótkie blond włosy [..]
 
 
..kontynuując:
 
 
[..] KRÓTKIE BLOND  - więc właśnie, gdy uzyskałam tę platynę musiałam działac dalej.
Włosy już nie były piękne i długie - czyli musiałam obowiazkowo przedłużyc [!]
 
Dowiedziałam się co gdzie jak i po ile. Zamówiłam pierwszy raz włosy z allegro CLIP ON.
Naturalne, blond kolor 613, długośc na początek, 47-50cm.. (nie pamiętaam ilości taśm) ale tą radosc, podniecenie, to że nie potrafiłam się nacieszyc gdy przyszły - pamiętam doskonale jakby to było wczoraj.
 
 
przykładowe zdjęcia z internetu: 
 
  Tak mniej więcej wyglądały moje włosy przed i po.
Biegałam po mieszkaniu i jarałam się jakbym conajmniej wygrała w totka.
Mialam ochotę iśc wszędzie i trzepac na prawo i lewo tymi kudłami.
Dobrze, że ochłonęłam, bo prawdopodobnie odpadłyby mi albo
ewentualnie wyczesałabym wszystkie w pierwszy dzień haha
 
 
 ..kontynuując poraz setny już:
 
 
Mijały lata.. a ja wraz z kolorem włosów zmieniałam też CLIP ON'y 
..czyli gęstości, długości dopinek i rozmiary mocowanie i utrwalanie spineczek.
Nabierałam jednocześnie doświadczenia, w przedłużaniu, jakości, ilości co i jak. 
Syntetyczne, naturalne, mieszaane, farbowanie ich, kręcenie, mycie, obcinanie,
prostowanie, palenie, niszczenie, topienie, a potem ich regenerowanie..
czyli wszystko co zwiazane z dopinkami nie jest mi obce.
 



 
 
 
 
Polecam się na przyszłosc wszystkim w tym temacie, hah ;*
Tym samym, miłego wszystkim życzę!
 
 
 


 
"Chłopcy wolą blondynki, faceci - w dupie mają kolor włosów"
 

"Jak to się robi, a jak.."

"Jak to się robi, a jak.. zrobiłam to ja!"
 
 
 
Dużo osób już się pytało mnie, jak doszłam do tak jasnych blond (platynowych) włosów z tak ciemnych jak miałam (czarnych), żeby były tak ładne jak mam je obecnie ja.
 
 
 
Jak powinno się to z reguły robic, przede wszystkim:
zachowac rozum, nie przekraczacz czasu rozjaśniania, przestrzegac się do zaleceń w ulotce, nie rozjaśniac kilka razy do miesiąca, tygodnia, a co gorsza dnia[!] mocno odżywiac włosy specjalnymi preparatami do włosów rozjaśnianych, po ewentualnym mocnym zniszczeniu i wysuszeniu włosów - podciąc.
 
 
Teraz opiszę (drastyczną prawdę) jak zrobiłam to ja:
nie oszczędzałam włosów, nakładałam środki rozjaśniające w kremach, proszkach
i pod różnymi postaciami ile tylko się dało, byle by w szybkim czasie uzyskac platynowy łeb.
Ubzduraałam sobie, pomimo iż miałam już łaadny słoneczny blond (zdj.2) 
(wtedy dla mnie to było tragedią miec słoneczko polsatu na głowie) to chcę jaśniejszy o wiele tonów więcej[..]
 
 
 
[..] więc bezkompromisowo dałam się w dalsze działanie.
W około 2 tygdonie, z czarnych (farbownych) włosów (zdj.1), uzyskaałam plantynę.(zdj.3)
(Którą kiedyś uwielbiałaam O ZGROZO!)
 
 
3.
1.
 
 
2.
 Pomimo, że wreszcie miaałam wymarzony kolor (zdj.3) to nie obyło się bez żalu, bo z moich długich naturaalnych ślicznych włosów dużo za łopatki, a prawie przed pas zostało wspomnienie.. czyli: COŚ ZA COŚ.
Byłam posidaczką blond włosów.. równo do ramion!! KU#WA.
(Kolej rzeczy wiadoma, czekało mnie znów przedłużanie - tym razem, obowiązkowe.) -> Kolejna notka.
 
 
 
Nie muszę przypominac, że były zniszczone, przesuszone i co miesiąc musiałam je dobijac farbowaniem odrostu, ale pocieszałam się faktem, że w końcu mam taki kolor jaki chciałam miec zawsze, naparawdę.. od zawsze marzyłam byc niebieskooką blondynką. 
(wymarzone oczy uzyskałam przez soczewki, solar blue <cwaniak2> haha)
 
 
 
Jednak jest tego dobraa strona, bo to dowód naa to, że pomimo ceny jaką trzeba zaapłacic*
możemy zdobyc to czego chcieliśmy od zawsze!
ALE! Nie radzę takiej radykaalnej zmiany, pomimo że moja przygoda toczyła się 5 lat temu i nie miałam do dyspozycji takich preparatów i takiej ilości jaka jest teraz, to trzeba pamiętac, że cierpliwosc jednak popłaca.
Nie róbcie w tydzien z brunetki - blondynki.
Warto zrobic to z głową, robiąc delikatne kąpiele rozjaśniajace, ogrom pasemek etc.
 



Szczerze odradzam, jeśli masz:
       - krótkie włosy lub jesteś w trakcie zapuszczania
      - włosy okropnie słabe i bardzo podatne na zniszczenia
- już mocno zniszczone włosy i maksymalnie przesuszone
- nigdy nie farbowałaś włosów, masz trwałą lub naturalnie
kręcone bądz farbowane na jakis ostry i bardzo żywy odcien.
 
 
 
 
Napiszę jeszcze, żeby potem nie było, że do złego was nakusiłam!  
Nie bierzcie, ze mnie przykładu proszę!
Ponieważ, każdy ma inne włosy i na każdych rozjaśniacz działac będzie inaczej, więc działajcie, dobierajcie czas i kosmetyki  indywiduaalnie do swoich włosów i ich oraz waszych potrzeb. Tak dla bezpieczeństwa.
 
 
 



 
PS: Bo by miec włosy tak ładne jak mam teraz, musiałam się niezle pokombinowac i namęczyc, żeby 'każda' mi ich zazdrosciła, także za was też trzymam kciuki zakłopotane brunetki i wszystkie inne dziewczyny! =* 
 

+ możecie pytac, w miarę możliwosci postaram sie odpowiedziec i pomóc.
 
 
 
 
 
"Nie po trupach, a powoli do celu!"
 
 

stycznia 23, 2013

"Wszystko poszło się.."

 
"Wszystko poszło się.. poszło na marne, no"
 
 
 
Ogólnie rzecz biorąc - porażka dziś. Ze wszystkimi, we wszystkim.. rzygam już tym.
Nie dostałam pieniędzy, biegałam z papierami jak kretynka, zapominałam, wracałam, wkurwiałam.. do tego moja nadzieja o jego pogrzebie prysła, i najgorsze! 
Zawaliłam już totalnie moja "ukochaną" dietę.. więc okropny dniu, kończ sie już!
 
 
 
z serii.. "dietowe" hah



Postanowiłam, zacząc ją jeszcze raz..
..ale na pewno nie w tym miesiacu!
 
Chcę uregulowac na swój sposob wszystko i potem zacząc z kimś razem, żeby się móc wspierac i opieprzac w razie wu. Samemu jest strasznie, zero wsparcia, nudno (a jak nudno to wiadomo, ze się z nudy je przeważnie..) a do tego, nie ma jakos motywacji.
 
 
Ogólnie, razem raźniej.. zawsze i we wszystkim.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
A wyrzucajac swoje gorzkie żale: jestem z siebie niezadowolona.. zła! Strasznie na siebie złaaaaa! Bo zawiodłam.. a to najgorsze co może byc - zawodzic samą siebie.
 "Jestem beznajdziejna" tak sobie powtarzam to od czasu kiedy dostrzegłam, że nie mam wystarczająco sił by spełnic to co sama sobie obiecałam w danej kwestii..
 
 
 
Wy peewnie się zastanawiacie, dlaczego tak naraz mi się zachciało schudnac..
Otóz, "naraz" zgrubłam, zauwazylam że mój brzuch nie jest taki jaki był.
Taki jaki chciałabym, żeby był. Nie podoba mi sie on w ogóle juz, wiec chcąc nie chcąc coś z nim zrobic będę musiała.. strasznne, bo ani nie wiem kiedy i dlaczego, tak przytyłam.
 
 
 
Mam 63kilo! Porażka.
Ważyłam zawsze 50 potem doszłam do 55 i tak mi sie waga trzymała latami.
A teraz naraz, jakies brzydkie radykalne zmiany..
Juz sama nie wiem, co zrobic zeby waga spadła "na pewno" i to konkretnie..
Zaczynam miec obsesję na tym pukncie, zauważyłam.
 
 
 
 
 
"Złość na sa­mego siebie jest wprost pro­por­cjo­nal­na do głupo­ty jaką po­pełni­liśmy"
 
 
 
 
 
 
 

stycznia 22, 2013

"Przedstawiam dietę, której.."

"Przedstawiam dietę, której.. chudnięcie jest podobno skutkiem ubocznym"
 
 
Powiem tak: z reguły nie wierzę w nic czego nie doświadczyłam i nie zobaczyłam. Słyszałam o Kopenhaskiej już wieki temu, chciałam do niej nawet przystąpic.. ale obżeranie bez umiaru wygrało, bo bylo jakos tak dla mnie.. chyba przyjemniejsze.



 
"Dieta kopenhaska (zwana także dietą szwedzką lub trzynastodniową) ma niewątpliwie tyle samo zwolenników, co przeciwników. Jedni uważają, że jest doskonałym i niezwykle skutecznym sposobem na zrzucenie zbędnych kilogramów, inni zaś sądzą, że rozregulowuje i wyniszcza organizm oraz powoduje efekt jojo.."



 
Wszystko tak się jakos potoczyło z przypadku. Gdzieś znowu ujrzałam o niej tresc w necie, a ponieważ mój brzuch zwariował i zrobił się strasznie otyły (o boczkach nie wspomne, bo je akurat miałam zawsze..) coś mnie, a raczej załamanie patrzac w lustro.. skłoniło do jej spróbowania. Więc, czym predzej znalazłam jadłospis (zdjecie niżej), który tak niewinnie, smacznie i łatwo wyglądał, że bez zastanowienia udałam się z Dorotą, a potem z mamą do sklepu po potrzebne produkty.
 
 
 
 
 
Pomimo dopiero czwaartu dzien za mna, to już mi sie obrzydło. Do tego się zniecheciłam z własnej co gorsza winy! Mój organizm był tak przyzwyczajony do słodkosci, ze nie potrafię wytrzymac, a raczej on.. cholerny żołądek. I w pierwszy już dzień, pojawiły się grzeszki.. mianowicie: tu ciasteczko.. niby małe, ale kurde jednak to było ciasteczko! ..z czekoladą!
I stwierdziłam, że jestem beznajdziejna w kwestii samodyscypliny. Nie potrafię dotrzymac sobie samej obietnicy, dla własnego dobra i lepszego samopoczucia.. cholera.


 
 
Ogólnie smacznie było w pierwszy dzień. Potem szpinak sie obrzydza.
(Pomimo, że go lubię - albo lubiłam raczej..) 
Kawy ogólnie nie piłam, więc tam jakis kolejny nawyk..
Mięsa mało jadłam. Ryby za to kocham, więc plus ♥
 Teraz muszę i sałata z olejem i cytryna. Fuj.
Marchewke chrupałam, a nie tarłam. Noo bo.. co to za różnica.
Codziennie cos podjadam słodkiego, jak nie ciasteczko, to biszkopty..
albo cukierek, albo żelek.. ale nie w dużych ilosciach.. tak tylko "na ząb".
Przez te grzeszki, mam ogromne wyrzuty i obawy, więc rano nie cukruję kawy.
 
 
 
Nie wiem, czy to ma sens.. bo zniecheciłam się, może dlatego.. ze nie wierzę w siebie..
może dlatego, że nie widzę różnicy w sobie, że w wyglądzie, że na brzuchu.
Ogólnie się szybko poddaję, jeśli nie widzę kolosnalnych różnic na JUŻ, na TERAZ.
Tak czy siak, jedzenie jeszcze pozostało.. więc, jeśli nie będę trzymała się dosłownie tej diety 13-dniowej.. to będę jadła podobnie, w podobnych ilosciach.. przez długi, długi czas.
Najlepiej, żebym naabrała jakies takie rozsądne nawyki żywieniowe, żeby się nie objadac, ale nie chodzic wiecznie z domagajacym sie jedzenia brzuchem, bo to uciażliwe..
 
 

 
Zobaczymy jak to będzie.. może pomimo wszystko, brzuch jakoś się ogarnie. Jakoś zmieni wielkosc, jakoś zacznie mi się znowu podobac. Kurwa mac.
 
 

 
 
"Ciężko jest, ale nikt nie zapewnił, że będzie łatwo.."
 

stycznia 18, 2013

"Nie, żeby coś.."


"Nie żeby coś.. ale zrobiłam w końcu coś pożytecznego"
 
 
 
 
 Mówie w końcu, bo z reguły obijam się i czekam, aż kolejny nudny dzień sie skończy - mianowicie, zrobiłam harmonogram mycia klatki schodowej. Niby nic, ale jednak przy planowaniu dat do końca roku można się nieźle powkurwiac.. się myląc.
 
 
 
  
 
Notka nie o tym o czym powinnam napisac więc - chciałam się tylko skromnie pochwalic.
I poinformowac, że jutro zaczynam "dietę" która na celu ma mi pomóc w zrzuceniu kilku kilogramów z brzucha, bo chociaż niby zawsze mogło byc gorzej, to jednak nie podoba mi się obecny jego wygląd i pomimo wszystko radykalnie zmienię go w ideała!  (zdjęcie niżej)



 

 
taki brzuch, to wcięcie - cooś pięknego




Czyli trzymac kciuki! Bo od jutra przez 13 dni, (patrząc na jadłospis) zaczyna sie dla mnie głodówka i cwiczenia, które od kilku lat są mi obce, dosłownie!
Więc chyba umrę.. :c



"Facet, nie pies - na kości nie leci.. ale też nie sikorka, żeby słoninę wpierdalc"

"Trochę, bardzo.."



 "Trochę, bardzo trochę o mnie".


 
Ogólnie rzecz biorąc.. dostrzegam, że szybko zmieniam zdanie - co do wszystkiego.
                  Jeszcze niedawno nie przeszłoby mi przez myśl, żeby pozbyc się blond włosów.
                  Dzis bym do nich nie wróciła, przynajmniej narazie, póki nie minie mi love do obecnych 'miodowych'.
          Jeszcze pare dni temu nie widziałam tak dużych i uciażliwych defektów w swoim ciele. Dzis je dostrzegam i od jutra to radykalnie mam zamiar zmienic.
(więcej w kolejnej notce)



                            
         


PS: Z reguły mało kiedy spełniam obietnice.
Jednak dodanie zdjęcia (obiecanego) nie sprawiło mi wiele wysiłku.


 

   
"Tak to już jest, kobieta - zmienną jest.."