stycznia 22, 2013

"Przedstawiam dietę, której.."

"Przedstawiam dietę, której.. chudnięcie jest podobno skutkiem ubocznym"
 
 
Powiem tak: z reguły nie wierzę w nic czego nie doświadczyłam i nie zobaczyłam. Słyszałam o Kopenhaskiej już wieki temu, chciałam do niej nawet przystąpic.. ale obżeranie bez umiaru wygrało, bo bylo jakos tak dla mnie.. chyba przyjemniejsze.



 
"Dieta kopenhaska (zwana także dietą szwedzką lub trzynastodniową) ma niewątpliwie tyle samo zwolenników, co przeciwników. Jedni uważają, że jest doskonałym i niezwykle skutecznym sposobem na zrzucenie zbędnych kilogramów, inni zaś sądzą, że rozregulowuje i wyniszcza organizm oraz powoduje efekt jojo.."



 
Wszystko tak się jakos potoczyło z przypadku. Gdzieś znowu ujrzałam o niej tresc w necie, a ponieważ mój brzuch zwariował i zrobił się strasznie otyły (o boczkach nie wspomne, bo je akurat miałam zawsze..) coś mnie, a raczej załamanie patrzac w lustro.. skłoniło do jej spróbowania. Więc, czym predzej znalazłam jadłospis (zdjecie niżej), który tak niewinnie, smacznie i łatwo wyglądał, że bez zastanowienia udałam się z Dorotą, a potem z mamą do sklepu po potrzebne produkty.
 
 
 
 
 
Pomimo dopiero czwaartu dzien za mna, to już mi sie obrzydło. Do tego się zniecheciłam z własnej co gorsza winy! Mój organizm był tak przyzwyczajony do słodkosci, ze nie potrafię wytrzymac, a raczej on.. cholerny żołądek. I w pierwszy już dzień, pojawiły się grzeszki.. mianowicie: tu ciasteczko.. niby małe, ale kurde jednak to było ciasteczko! ..z czekoladą!
I stwierdziłam, że jestem beznajdziejna w kwestii samodyscypliny. Nie potrafię dotrzymac sobie samej obietnicy, dla własnego dobra i lepszego samopoczucia.. cholera.


 
 
Ogólnie smacznie było w pierwszy dzień. Potem szpinak sie obrzydza.
(Pomimo, że go lubię - albo lubiłam raczej..) 
Kawy ogólnie nie piłam, więc tam jakis kolejny nawyk..
Mięsa mało jadłam. Ryby za to kocham, więc plus ♥
 Teraz muszę i sałata z olejem i cytryna. Fuj.
Marchewke chrupałam, a nie tarłam. Noo bo.. co to za różnica.
Codziennie cos podjadam słodkiego, jak nie ciasteczko, to biszkopty..
albo cukierek, albo żelek.. ale nie w dużych ilosciach.. tak tylko "na ząb".
Przez te grzeszki, mam ogromne wyrzuty i obawy, więc rano nie cukruję kawy.
 
 
 
Nie wiem, czy to ma sens.. bo zniecheciłam się, może dlatego.. ze nie wierzę w siebie..
może dlatego, że nie widzę różnicy w sobie, że w wyglądzie, że na brzuchu.
Ogólnie się szybko poddaję, jeśli nie widzę kolosnalnych różnic na JUŻ, na TERAZ.
Tak czy siak, jedzenie jeszcze pozostało.. więc, jeśli nie będę trzymała się dosłownie tej diety 13-dniowej.. to będę jadła podobnie, w podobnych ilosciach.. przez długi, długi czas.
Najlepiej, żebym naabrała jakies takie rozsądne nawyki żywieniowe, żeby się nie objadac, ale nie chodzic wiecznie z domagajacym sie jedzenia brzuchem, bo to uciażliwe..
 
 

 
Zobaczymy jak to będzie.. może pomimo wszystko, brzuch jakoś się ogarnie. Jakoś zmieni wielkosc, jakoś zacznie mi się znowu podobac. Kurwa mac.
 
 

 
 
"Ciężko jest, ale nikt nie zapewnił, że będzie łatwo.."
 

1 komentarz:

  1. Boże dziewczyno nigdy nie stosuj tej diety! To jest głodówka, stracisz więcej mięśni niż tłuszczu, nie mówiąc o okropnym efekcie jojo!

    OdpowiedzUsuń